Witajcie,
wraz z moimi studentami rozpoczynamy projekt naukowy poświęcony analizie zjawiska żebractwa. Pewnie większość z Was spotkała się z osobami proszącymi o datki na ulicy, pewnie wielu udzieliło takim osobom "pomocy", a część przeszła koło żebraków obojętnie. Dawać czy nie dawać? Co dawać? Jak często dawać? Czy dawanie nie uzależnia osobę biedną od darczyńcy? I czy w ogóle osoby, które uprawiają proceder żebraczy rzeczywiście żyją w biedzie a ich żebractwo jest wynikiem konieczności? A może żebractwo to nic innego jak profesja, zawód, który można wykonywać jak każdy inny. I do którego można się (jak do każdego innego) przyzwyczaić???
Wiele pytań rodzi się w głowie w związku z pojęciami takimi jak żebractwo, żebrak, datki, jałmużnik, jałmużna. Czy dawanie pieniędzy na ulicy ludziom o nie proszącym jest przejawem naszej dobroczynności czy może niewiedzy na temat skutecznej pomocy? Kogo tak naprawdę wspieramy udzielając finansowej bądź rzeczowej pomocy?
Ostatnio w Warszawie została przeprowadzona akcja, w której punktem kluczowym było ustawienie żebrzącej kukły. Oczywiście przechodnie wrzucali pieniądze do wystawionej puszki a nawet zdarzył się przypadek kradzieży takiej puszki przez młodego mężczyznę. Szczegóły poniżej
dajemy nawet kukłom