piątek, 30 grudnia 2011

Czy jest możliwe zlikwidowanie bezdomności?

Z góry uprzedam że nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Zapewne jest tyle dróg wyjścia z bezdomności co wejścia w nią jednakże problem wychodzenia z bezdomności spędza sen z powiek nie jednej osobie, instytucji, organizacji. Gdyby przyjrzeć się wielu projektom poświęconym interesujacej mnie tematyce realizowanych ze środków UE (ale również tych pochodzacych ze źródeł krajowych) okazuje się, że pod względem wychodzenia z bezdomności projety te należy uznać za spektakularne porażki!!! Dlaczego? Dlatego, że trudno zlikwidować coć, co jest immanentną częścią każdego funkcjonującego  społeczeństwa. Odnoszę się tutaj to socjologicznej teorii problemów społecznych które wskazują, że:

1. trudno sobie wyobrazić społeczeństwo bez problemów społecznych, również problemu bezdomności. Można powiedzieć więcej: społeczeństwo istnieje o ile o ile istnieją jego probelmy!!!

2. problemy społeczne powiązane są ze sobą więc jeśli chcemy rozwiązać problem bezdomności musimy zmierzyć się chociażby z problemem ubóstwa, biedy, alkoholizmu czy przmeocy w rodzinie

3. istnienie problemów społecznych w społeczeństwie zakłada niejako istnienie osób ich doświadczających - ludzi znajdujących się na większym bądź mniejszym, mniej bądź bardziej zawinionym "marginesie społecznym". Wyobraźmy sobie kartkę papieru: czy myślicie, że istnieje taka kartka, która nie ma swojego marginesu???

4. istnienie problemów społecznych w tym bezdomności jest w pewnym sensie pozytywne dla funkcjonowania społecznego. Proszę nie wieszać na mnie psów za to stwierdzenie chciałem powiedzieć bowiem, że świadomość, iż są wśród nas osoby bezdomne wyzwala w osobach domnych postawy prospołeczne skutkujące chęcią niesienia profesjonalnej pomocy osobom bez własnego dachunad głową. Ponadto istnienie osób bezdomnych stanowić może pewnego rodzaju kontrapunkt dla wszystkich posadajacych własne dachy. aż chce się bowiem powiedzieć: "ufffff dobrze że ja mam gdzie mieszkać", albo: "uffff, muszę coś zrobić z własnym życiem bo bezdomnym nie chcę być"

I tak chociażby z tych 4 wyżej wymienionych powodów bezdomności zlikwidować się nie da!!! Można ograniczać jej skalę, można ograniczać jej skutki, można zmieniać jej charakter (likiwdacja bezdomności ulicznej) ale bezdomność, choć różnie postrzegana była, jest i będzie niezbędną częścią społeczeństw. Nie pozostaje nam nic innego jak się w niej przeglądać i ją odczarowywać

4 komentarze:

  1. Macku nie zgadzam sie z Toba. Bezdomnosc mozna w pewien sposob "zlikwidowac" moze nie w 100% ale w wiekszosci przypadkow sa duze szanse -pod warunkiem ze zastosuje sie odpowiednie metody i podejscie spoleczenstwa sie zmieni..tutaj jest najtrudniejsza praca..
    Anita

    OdpowiedzUsuń
  2. Anito, o tym właśnie mówię: możemy starać się ograniczać zasięg zjawiska bezdomności, w pewien sposób je modelować stosując różnorodne formy pomocy osobom bez dachu nad głową ale się jej nie pozbędziemy. to tak jak z tym marginesem kartki: możemy poprzez różnego rodzaju działania przesuwać w lewo bądź w prawo linię marginesu społecznego zminiejszając bądź zwiększając jego udział w ogólnej przestrzeni kartki (społeczeństwa). narzędziami do tego są akty prawne, misje organizacji pozarząodwych, narzedzia ośrodków pomocy społecznej i nasze - narzedzia społeczne. I tutaj pełna zgoda z Tobą: praca nad zmianą wizerunku osób bezdomnych w świadomości społecznej jest ogromnie trudną kwestią, pilną ale i czasochłonną

    OdpowiedzUsuń
  3. to, że staramy się wyprowadzać osoby bezdomne z ich trudnej sytuacji życiowej świadczy wiele działań. Dla zaintersowanych podsyłam link

    http://www.pfwb.org.pl/wp-content/uploads/2009/11/Cały-podręcznik-Od-ulicy-do-samodzielnosci-zyciowej.pdf

    może się przyda

    OdpowiedzUsuń
  4. Bezdomności z pewnością nie zlikwidujemy, ale ograniczyć możemy poprzez różne działania. W tym temacie chyba wszyscy się zgodzą. Nie jestem historykiem ale kilka książek w życiu się przeczytało i tak kojarzy mi się, ze dziwki i bezdomni od początku tego świata byli i chyba do jego końca zostaną. Różnie te zjawiska w różnych epokach nazywano ale zawsze o to samo chodziło. Czyż średniowieczny zebrak to nie dzisiejszy żurek pod supermarketem zbierający na tanie wino? Pewnie trwałość nazwijmy to tych profesji spowodowana w jednym przypadku zapotrzebowaniem a w drugim np. rozwarstwieniem społecznym zawsze była i zawsze będzie, pomimo różnych ustrojów, a mam tu na mysli nasz sprzed 20-lat. Wtedy oficjalnie bezdomności nie było ale kto kilka lat na tym swiecie żyje wie jaki stan faktyczny był.

    OdpowiedzUsuń